II Karpacki Maraton Rowerowy – objazd trasy

Posted on sie 03, 2010 under Maratony, zawody XC, Relacje | View Comments

Jakiś już czas temu Agnieszka zachorowała na maraton szosowy sygnowany znakiem PTTK. Odbyć się ma on 7 sierpnia, trasa liczy sobie ponad 70km, prawie 1km podjazdów i praktycznie w całości leci wyższą częścią Beskidu Niskiego z początkiem i końcem w Nowym Sączu na campingu PTTK.

Przyznam, że ambitnie do sprawy małżonek podszedł :) Trenuje, czyta, kombinuje, trenuje.. ładnie, ładnie :) Obiecałem więc, że pojedziemy objechać tę trasę – tak żeby na zawodach nie było już niespodzianek. Problemem naszym był mały – trasa górska 70km asfaltowa.. a pogoda – patelnia.

Tydzień temu nam się nie udało pojechać – siąpiło deszczem. Tym razem przedłużyłem urlop za radą Agnieszki i dzień po Uphillu na Przehybę – w poniedziałek – uderzyliśmy z samego rana do Nowego Sącza.

Auto zostawiliśmy dokładnie tam gdzie zaczyna się maraton, tj. na campingu PTTK w Nowym Sączu (za pozwoleniem uprzejmej Pani recepcjonistki oczywiście). Stąd rozpoczęliśmy mozolną walkę. Wyjechaliśmy o 10:45.

Początek bardzo przyjemny – mimo kompletnej patelni jechaliśmy raczej w cieniu, byliśmy dość rozkręceni po poprzednim dniu, a młody cały szczęśliwy, że w końcu jedzie drogami uczęszczanymi przez auta oraz popsutymi przez powodzie – bo na nich to pojawia się ciężki sprzęt – a więc jego ulubione kopaaaary :)

Cały objazd zajął nam 7 godzin – wliczając postoje itd. Pomniejsze podjazdy są spoko – aczkolwiek potrafią zaskoczyć. „Małe ale dożarte” jak to powiedzieliśmy. Ja posiadając korbę trekkingową oraz wolnobieg z małą ilością zębów na największym przełożeniu musiałem kilka z tych kluczowych elementów podjazdów jechać na stojąco. Ale co się dziwić – rower 20kg, mały ze 12, sakwy z narzędziami + ubraniami + piciem i całą wyprawką dla małego.. walka była jak nic :) A Agnieszka.. pogratulować wytrwałości – to chyba pierwsza taka długa trasa w górach – a ten duch walki.. :)

Na całej trasie wyróżniają się dwa podjazdy. Pierwszy – pod Kamianną rozpoczynający się za Łabową oraz drugi – pod Królową Polskę. I trzeba przyznać, że obawialiśmy się tylko tego pierwszego, ale wyjechaliśmy go raczej spokojnie. A drugiego nie doceniliśmy… po prostu z Kamiannej zaczyna się dłuuugi zjazd, posiadający kilka pomniejszych podjazdów i nagle – znika – zaczyna się podjazd, który zaskakuje. Człowiek już trochę ogłupiony, rozluźniony – możliwe, że niedojedzony, bo na zjeździe zapomniał coś wrzucić.. no i się zaczyna. Podjazd na kompletnej patelni, zero wiatru, pod słońce. Długi i męczący. Trzeba o nim pamiętać i go docenić bo na prawdę psychicznie daje w kość – bo fizycznie wcale nie jest taki wymagający..

Jechało nam się super. Ostatnią część trasy (ostatni mały podjazd) pominęliśmy już – było późno a mały się domagał zajęcia się nim. Po drodze tylko raz (acz konkretnie) wysiadał i bawił się z nami (w Kamiannej obok Muzeum Pszczelarstwa). Poza tym wył wiele razy z zachwytu :)

Trasa przedstawia się tak:

Trasa główna II KMR

Trasa główna II KMR

No i jeszcze profil pionowy:

Trasa główna II KMR - profil pionowy

Trasa główna II KMR - profil pionowy

Trasę zdecydowanie polecam – nawet turystycznie a nie maratonowo. Okolica posiada bardzo bogaty potencjał.. nic tylko kręcić tam :) Jeszcze statystyki:

  • Długość całkowita: 76km
  • Suma podjazdów: 865m
  • Wysokość na starcie: 292m npm
  • Wysokość max: 670m npm
  • Prędkość max: 63km/h
  • Prędkość średnia: 11,4km/h
  • Czas jazdy: 4h 7min
  • Czas wycieczki: 6h 50min

Pozostaje już tylko życzyć powodzenia Agnieszce na maratonie :) Razem z małym będziemy stanowić mobilny serwis i zaplecze techniczne ;)

Na koniec galeria:

Share


  • Marek

    Piękna trasa, a Aga na podjeździe widok bezcenny
    Pozdro
    Tatko

  • Agusiak

    z perspektywy dwóch dni po – boska trasa!:D duch walki chyba się zregenerował;) nie no, świetnie było choć istotnie wyrypa pierwszej klasy

blog comments powered by Disqus